Poznaliśmy smak airsoftowych larpów

fot. Combat Foto A.G.

Proporcjonalnie do liczby strzelanek i airsoftowych wydarzeń, w których uczestniczymy, rosną nasze oczekiwania, a jednocześnie maleje potrzeba tak zwanej wymiany kompozytu. Nie jest nas łatwo zadowolić, oj nie jest. Ale Szczurowi i jego ekipie zawsze się to udaje.

fot. Zairo

Tym razem liczne strupy na ciele i szerokie uśmiechy zawdzięczamy imprezie pod nazwą „Wojna Karteli”, zorganizowanej w ramach IV Pomorskiego Zlotu ASG. Wydarzenie odbywało się na terenie Dzikiej Strefy w Milwinie (gmina Luzino) i trwało 3 dni (od 21 do 23 czerwca). Około 30 godzin organizatorzy zarezerwowali na larpowanie, natomiast pozostały czas wypełniły integracja przy ognisku oraz atrakcje towarzyszące.

fot. Combat Foto A.G.

Jak sama nazwa imprezy wskazuje, klimat spotkania był osadzony w meksykańsko-kolumbijskich realiach, a fabuła nawiązywała do wszystkiego, co nielegalne. W mieście Zapata handel narkotykami, korupcja i morderstwa to właściwie codzienność. Burmistrz umywał ręce. Barman i jednocześnie właściciel jedynego w mieście lokalu o nazwie „Titty Twister” oficjalnie prowadził gastronomiczny biznes, natomiast nieoficjalnie pociągał za sznurki, kooperując zarówno z kartelami, jak i służbami bezpieczeństwa. Nic w tym dziwnego, że armie USA i Meksyku w końcu nie wytrzymały, wszczynając bunt…

fot. Combat Foto A.G.

Do gry przystąpiło około stu osób, każdy mógł wybrać sobie odpowiednią rolę, dołączając do jednej spośród ośmiu frakcji. My zdecydowaliśmy się współtworzyć ośmioosobowy zespół DEA (Drug Enforcement Administration), co okazało się strzałem w dziesiątkę. Choć nie wystrzeliliśmy ani jednej kulki, bawiliśmy się znakomicie!

fot. Combat Foto A.G.

Dzięki współpracy z przełożonymi oraz przedstawicielami pozostałych służb, skutecznie przenikaliśmy do struktur nieprzyjaciela, by nadstawiać uszu i ostatecznie zdobyć najściślej strzeżone informacje. Kilkukrotnie nasze działania zakończyły się sukcesem, choć, jak to już w życiu bywa, nie zabrakło i wpadek!

fot. Combat Foto A.G.

Podsumowując, była to nasza pierwsza, ale z pewnością nie ostatnia przygoda z airsoftowym larpem. Bawiliśmy się znakomicie, nie tylko dzięki inwencji i przygotowaniu gospodarzy, ale i zaangażowaniu graczy. Zwieńczenie spotkania stanowił podział „łupów” przekazanych przez sponsorów, co u niektórych szczęśliwców wywołało więc euforię.

fot. Combat Foto A.G.

Ogromnie dziękujemy organizatorom i do zobaczenia! 🙂

fot. Combat Foto A.G.
fot. Combat Foto A.G.
fot. Combat Foto A.G.
fot. Combat Foto A.G.
fot. Zairo
fot. Patryk Purcelewski

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.